Wspomnienia absolwentów II LO
- Bożenna Rapczyńska (Grybajtys)
- Celina Pietrewicz
- Grażyna Balczeniuk (Życzkowska)
- Grażyna Reszczyńska (Renkiewicz)
- Hanna Wysocka
- Ewa Żuchowska
- Marlena Jasińska (Jagłowska)
- Edyta Roszkowska-Kożuszek
- Brygida Aleksandrowicz (Żukowska)
- Artur Cichmiński
- Marek Ziarko
- Monika Predko
- Ewa Piech
- Michalina Cimochowska (Bargłowska) i Sylwester Cimochowski
- Krzysztof Snarski
- Robert Wagner
- Ania D.
- Urszula Musiał-Powierza
Moja szkoła... Nie łączę jej z pracą, była po prostu życiem... Myślę, że tym, co wyróżniało ją spośród innych, był śmiech, poczucie humoru zarówno uczniów, jak i nauczycieli. A taka postawa dodawała nam sił. Żyliśmy przecież w trudnych czasach (chodziliśmy np. w takich samych kurtkach, które „załatwił” nam ówczesny dyrektor, losowaliśmy różne fragmenty odzieży, Irena z wiadomych powodów zawsze nosiła ze sobą cukier, a czasami kiełbasę...), mieliśmy różne poglądy, sprzeczaliśmy się, ale przede wszystkim po prostu lubili. Któż z nas nie pamięta „stójek na głowie” Danusi, perlistego śmiechu pani Zosi, dowcipów na przerwach, wspólnych biwaków, rajdów, spływów, letnich obozów wędrownych... Definicji zmęczenia, przedstawionej w Petersburgu przez Krzyśka D., nigdy nie zapomnę.
Pamiętam. Był kwiecień, tuż przed egzaminami maturalnymi. Na korytarzu zaaferowana koleżanka przekazuje mi klucz do toalety, mówiąc: „Lecę... Cóż za okres...” Przechodzący obok uczeń (Hubert) natychmiast komentuje: „Jakież intymne wyznanie!”
Pamiętam uczniów, którzy czytali... Zanim zdążyłam dojść do tablicy, już byłam atakowana pytaniami. Kiedyś poprosiłam o napisanie mitu. Waldek stworzył całą mitologię.
Lekcja rosyjskiego. Oglądają ją dyrektorzy suwalskich szkół. Drżącą ręką włączam adapter, by trafić igłą w wybraną piosenkę W. Wysockiego, słyszę szept Radka: „Więcej czadu!” I wraz z tym szeptem spływa na mnie spokój, mogę kontynuować…
Nie zapomnę też słów uczennicy (Ewy), która usprawiedliwiała się z nieprzygotowania do zajęć w następujący sposób: „Wczoraj wieczorem siedzę sobie i myślę: czepia się mnie pani i czepia, więc nauczę się w końcu tego rosyjskiego. I teraz mi pani nie uwierzy. Otwieram książkę, a tam kartka wyrwana”. Uwierzyłam, nadal wierzę, wciąż pamiętam to gardłowe „r”.
Innym razem… Wyprawa do teatru. Towarzyszą nam rodzice. Po spektaklu (S. Beckett, Końcówka) wyznają mi, że przedstawienie przespali… Później ze zdumieniem wsłuchują się w wypowiedzi swoich dzieci, które z wypiekami na twarzach interpretują sztukę.
Nie sposób opisać wszystkie zdarzenia, było ich tak wiele… Nie sposób też przedstawić wszystkie Osoby, z którymi miałam zaszczyt pracować i które miałam zaszczyt uczyć. Powtarzam więc po prostu: „Dzięki losie, żeś dał mi w darze / Twarze, Twarze, te bliskie Twarze.”
Celina Pietrewicz nauczyciel języka rosyjskiego i języka polskiego