Wspomnienia absolwentów II LO

Wspomnienia absolwentów II LO

        • Artur Cichmiński

        • Trudne zadanie, tak wrócić do szkoły po tylu latach, przypomnieć sobie nie tylko ją, ale swoją młodość, tę niewinną, naiwną, beztrosko radosną, niezrozumiale smutną...

          Minęło sporo lat, w końcu moja przygoda z II Liceum Ogólnokształcącym, gdzie wszystko można było w nim znaleźć, przypadła na okres iście przełomowy. Jakiś rok wcześniej zawiązano pakt przy Okrągłym Stole, a w Suwałkach szkoła z historią i charakterem ciężko oddychała na ulicy Przytorowej w ponurym budynku hotelu robotniczego. Mówienie o poczuciu dumy, przynależności do licealnej elity, a nawet ważnym kroku ewolucyjnym w życiu młodego człowieka, a związanego z edukacją średnioszkolną, w tym przypadku stawało się mocno naciąganym eufemizmem. Jeśli z czymś mi się wtedy kojarzyło II Liceum Ogólnokształcące w Suwałkach – to z peryferiami. Daleko od centrum, w nieprzesadnie brzydkim budynku, gdzieś na obrzeżach miasta, chociaż, uczciwie rzecz biorąc, wciąż w jego mocnych granicach. Szczęśliwie był tylko okres przejściowy i po półtora roku my – społeczność uczniowska i ciało pedagogiczne, a także pion administracyjny – wróciliśmy z tego zesłania do godnego swojej nazwy i przeznaczenia budynku na ulicy Kościuszki. W tym momencie byliśmy już dumni, pyszni i godni konkurencyjnej reprezentacji Liceum nr 1, uważanego w mieście Suwałki za najlepsze z najlepszych. Jedno trzeba dzisiaj powiedzieć, wstydu nie było, a w nowych-starych murach duch edukacji odczuwało się jakby donośniej, poważniej, doroślej.

          Z tym, że nie samą nauką człowiek żyje, a właściwie to z nią był osobliwy problem. Wynikało to z różnych powodów, najczęściej jednak z wygodnego poczucia, że akurat interesują mnie zupełnie inne dziedziny, niż te wykładane w salach szkoły przy ulicy Kościuszki. O wiele lepiej przyswajalne było słuchanie muzyki i oglądanie filmów. Ten ostatni zresztą kierunek stał się później, i trwa do dzisiaj, bardzo przyjemną i nawet względnie intratną drogą zawodową. Wówczas danie uwagi czemukolwiek innemu, wynikającemu z wyznaczonego programu nauczania, wymagało od ucznia szkoły średniej ogromu poświęcenia, cierpliwości i wytrwałości. Łatwo nie było. Z całą pewnością. Nieskromnie muszę tu przyznać, że to, co mi pozwoliło przetrwać, to swoisty talent i artystyczne usposobienie nastolatka zło, towarzyszyła też autonomiczna ekspresja. Ta z kolei pozwalała na działalność satyryczną, kabaretową, estradową. Dość szybko ze szkolnego outsidera stałem się „gwiazdą” licealnych korytarzy, akademii i innych uroczystości, a apogeum kabaretowej kariery przypadło na głośne i donośne obchody 20-lecia szkoły. Wraz z paroma kolegami i pod reżyserską kuratelą profesora, chociaż bez naukowego tytułu, Pawłowskiego, stworzyliśmy niemal dwugodzinne show. Program rodem z kolorowego kalejdoskopu, gdzie wątki sentymentalne, dostojne, niemal poetyckie, mieszały się z nieskrępowaną swobodą, odrobiną nonszalancji i młodzieżowego gwiazdorstwa. Piękny, niezapomniany wieczór na scenie Urzędu Wojewódzkiego, ponieważ wtedy Suwałki były jeszcze stolicą województwa suwalskiego, a nie jak dzisiaj jedynie miastem powiatowym w województwie podlaskim. I komu to przeszkadzało? Nieważne, istotne jest to, że wszyscy, którzy pojawili się wtedy w smudze reflektorów punktowych, dali z siebie wszystko, i tak wtedy jak i dzisiaj możemy mówić o pełnym, wręcz brawurowym sukcesie. Dziękuję Ci, Zbyszku (Pawłowski), że mnie wtedy „wyleczyłeś” ze szkoły aktorskiej... W końcu zdawałem bezskutecznie na reżyserię, a dzisiaj jestem krytykiem filmowym. Nie narzekam, za to wspomnienie serię, a dzisiaj jestem piękne i kolorowe. Przy okazji pozdrawiam inne naturalne talenty, jak wciąż jest piękne i kolorowe. Błażej, Bożena, w tym wokalne: Ania, Beata, Wojtek... Wybaczcie Ci, których imion nie pamiętam, ale wobec wszystkich chylę czoło nisko.

          Co by nie mówić o moim Liceum, pamięć o którym zacierają kolejne lata, dzisiaj, kiedy odwiedzam rodzinne miasto i przejeżdżam lub przechodzę w jego sąsiedztwie, ta struna wspomnień zawsze drży intensywnie, ciepło ogarnia klatkę piersiową, a uśmiech pojawia się na nie zawsze ogolonej twarzy. To część życia, ważny próg w przekroczeniu pewnego etapu, brama otwierająca na przyszłość, nieznaną, acz fascynującą. A szkoła, jaka by nie była, to zawsze odrobina stresu, potu i łez połączona z radosną inicjacją, odwagą decyzji i śmiałością konsekwencji. To już w człowieku zostaje, na zawsze. Dziękuję z całego serca.

          Artur Cichmiński matura 1992

    • Kontakty

      • Zespół Szkół nr 2 w Suwałkach
      • 87 5632630
      • Sekretariat 87 563 26 30
        Księgowość 87 563 26 34
        Pokój nauczycielski 87 563 26 35
        Portiernia 87 563 26 36
        Biblioteka 87 563 26 37
        Pielęgniarka 87 563 26 38
        Kierownik gospodarczy 87 563 26 40
        Pedagog 87 563 26 41
        Katedra wf 87 563 26 42
        Psycholog 87 563 26 35
      • ul. Tadeusza Kościuszki 36
        16-400 Suwałki
        Poland
      • Zespół Szkół nr 2:

        ADE:AE:PL-63796-56228-EDVJU-23

        II Liceum Ogólnokształcące im. gen. Z. Podhorskiego:

        ADE:AE:PL-51263-72974-CSJVH-24

        Szkoła Podstawowa nr 9 im. W. Puchalskiego:

        ADE:AE:PL-94490-36383-VRTHF-24
    • Logowanie